wybory 1989 elblagW 2014 roku ukazała się monografia Karola Nawrockiego pt. Studium przypadku. Opór społeczny wobec władzy komunistycznej w województwie elbląskim (1976–1989). Książka zawiera wiele informacji o opozycyjnej przeszłości Leonarda Krasulskiego, dziś posła i lidera PiS w naszym województwie.

Karol Nawrocki, pracownik IPN w Gdańsku, doktor nauk humanistycznych z zakresu historii, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego, autor i współautor wielu cennych opracowań, w tym omówionej na łamach „Debaty” Sprawy kwidzyńskiej 1982.

Internowanie, pobicie, proces (Gdańsk 2012), książkę zaczął stwierdzeniem o „zbrodniczej ideologii marksizmu”, co było punktem wyjścia do analizy zjawiska opozycyjności wobec systemu komunistycznego właśnie w byłym województwie elbląskim. A należy wiedzieć, że środowisko to, postrzegane z perspektywy Warszawy, Gdańska czy Wrocławia, było (podobnie jak do niedawna olsztyńskie) czymś zupełnie nierozpoznawalnym. Najpierw bowiem powstały syntezy na temat powojennych dziejów Polski,a dopiero potem – co Nawrocki uważa za błąd i trzeba z nim się zgodzić – miały miejsce badania dziejów regionalnych. Po cóż bowiem badać historię regionalną czy lokalną, skoro już wszystko zostało poukładane, przez „wielkie nazwiska” ocenione, podane niczym wyrocznia szerokiej publiczności? Czyżby stało się to dlatego – zdaje się pytać historyk z Gdańska – bo „rzecz ogólna w historii jest pewniejsza niż szczegół”?

Nawrocki postawił sobie cel – ocalić „od zapomnienia ludzi, którzy – nie znając przyszłych, przełomowych rezultatów swoich [opozycyjnych] działań [ale i narażając się na represje ze strony komunistów] – postanowili włączyć się w ruch społeczny, kontestujący peerelowską rzeczywistość”. Wcześniejsi autorzy monografii miast z terenu woj. elbląskiego, poza nielicznymi wyjątkami, nie pokusili się o rzetelne opisanie historii regionalnej opozycji antysystemowej, próbując zaniedbania te nadrabiać niezwykle późno. Tu jednak drobna uwaga: nie uważam, że publikacja pod redakcją Janusza Hochleitnera z UWM w Olsztynie zatytułowana Szesnaście miesięcy wolności – „Solidarność” w województwie elbląskim (Elbląg 2006) –jak twierdzi dr Nawrocki – było publikacją „dobrą” pod względem merytorycznym. Krytyczną ocenę tej książki dałem w recenzji opublikowanej w „Komunikatach Mazursko -Warmińskich” z 2007 r. (nr 2/256). Zgodzić się jednak wypada z Nawrockim, gdy pisze, że po 2010 r. nastąpił istny wysyp wartościowych publikacji na temat Elbląga i okolic.
Opracowując swoje dzieło Nawrocki oparł się właśnie na nich, ale posiłkował się też bogatym materiałem archiwalnym, źródłami drukowanymi, relacjami świadków, prasą bezdebitową i oficjalną. Podstawa źródłowa jego pracy jest imponująca.

Po charakterystyce ogólnej województwa elbląskiego, Nawrocki przeanalizował Czerwiec `76 w regionie, potem działania opozycyjne i opór społeczny przed rokiem 1980, bardzo szczegółowo ukazał Sierpień 1980 roku, powstanie i rozwój Zarządu Regionu Elbląskiego NSZZ „Solidarność”, czas represji po wprowadzeniu stanu wojennego, by na koniec przedstawić lata 1986–1990, gdzie znajdziemy na przykład analizę działalności Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Elblągu i województwie.

Książka posiada wiele aneksów, w tym: wykaz zakładów strajkujących w Elbląskiem 25 czerwca 1976 r., tabelę obrazującą przebieg protestów sierpniowych z 1980 r., wykazy władz regionalnych „Solidarności”, słowniczek osób internowanych z województwa po 13 grudnia 1981 r. oraz wykaz osób skazanych w stanie wojennym za działalność polityczną. Bez wątpienia praca Karola Nawrockiego to dzieło niezwykle wartościowe, w wielu momentach odkrywcze, wydatnie poszerzające naszą wiedzę na temat oporu społecznego w czasach PRL, ale i pokazujące, że wolność Polski po latach komuny to zasługa ludzi nie tylko z Warszawy. A teraz o jednej z takich postaci.

Przeszłość opozycyjna Leonarda Krasulskiego

leonard krasulski opozycjonistaW książce Nawrockiego jest między innymi wiele informacji o przeszłości opozycyjnej posła Leonarda Krasulskiego, szefie struktur PiS w okręgu elbląskim, jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.
Nawrocki podaje, że w pamiętnym Sierpniu 1980 r. Krasulski został przewodniczącym powołanego 18 sierpnia komitetu strajkowego w elbląskim Browarze, swoim miejscu zatrudnienia. Wraz z komitetami założycielskimi nowego solidarnościowego związku w Elblągu powstawały tzw. Sekcje branżowe – w grudniu 1980 r. Krasulski był przewodniczącym Krajowej Sekcji Przemysłu Piwowarskiego. Nawrocki cytuje Krasulskiego: „w pełni poświęciłem się [wówczas] organizacji przemysłu spożywczego w Polsce. Branża ta była zupełnie zaniedbana. Mniej czasu wobec tego poświęcałem organizowaniu struktur miejskich Solidarności”. Późniejszy poseł z racji angażowania się w „Solidarność” był przez wiele lat przez SB inwigilowany. Nawrocki wskazuje, że akta z tym związane znajdują się w gdańskim Archiwum IPN.

Gdy komuniści wprowadzili stan wojenny, Leonard Krasulski w swoim zakładzie pracy chciał zorganizować solidarnościowy strajk. 14 grudnia 1981 r. do elbląskiego Browaru ulotki krytykujące decyzje Jaruzelskiego dostarczył ze Stoczni Gdańskiej zmarły już Jan Miłoszewski. „Tego samego dnia – pisze Nawrocki – Krasulski zapowiedział załodze zakładu, że bierze na siebie obowiązek zorganizowania protestu przeciw stanowi wojennemu”. Niestety, 15 grudnia siedemdziesięciu przedstawicieli poszczególnych wydziałów w Browarze zdecydowało, że strajku nie będzie. Chcąc dać jakiś wyraz protestu, Krasulski tego samego dnia oflagował zakład. Dzień później aresztowano go i osadzono w areszcie śledczym w Elblągu. Jego sprawę 4 stycznia 1982 r. rozpatrywał Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni, skazując na 5 lat więzienia i 3 lata pozbawienia praw publicznych. Krasulskiego więziono najpierw w Zakładzie Karnym w Braniewie, a potem w Bartoszycach. Zaliczony przez służbę więzienną do „ekstremy”, często był od reszty osadzonych izolowany. W celi razem z nim wyroki za działalność opozycyjną odsiadywali: Jarosław Soboń, Stanisław Zalewski, Zbigniew Przewłocki i Witold Gierukas.

Nawrocki pisze: „Zachowanie tzw. ekstremy, w tym Krasulskiego, niepokoiło administrację zakładów karnych. Naczelnik jednego z nich zachowanie Krasulskiego określił w oficjalnej opinii jako »niepoprawne«”. Każdego trzynastego dnia miesiąca – jak czytamy nieco dalej – opozycjonista w Elbląga przyłączał się do zbiorowej odmowy spożywania obiadu. „Krasulski – pisze dalej historyk z Gdańska – miał być nawet jednym z głównych inicjatorów tego typu zachowań w ZK w Braniewie. Nawet w więzieniu uważał jednak, że to, co robił, »było słuszne«. Wobec tak negatywnej opinii naczelnika Sąd Marynarki Wojennej odmówił Krasulskiemu prawa łaski wniesionego przez pracowników Zakładów Piwowarskich w Elblągu oraz narzeczonej [obecnie żony – przyp. PK] Danuty Kowalskiej”.

Leonard Krasulski na wolność wyszedł 30 kwietnia 1983 r. Z miejsca ponownie włączył się w nurt działalności opozycyjnej. To sprawiło, że aż do 1989 r. był bezrobotny. Największe oparcie miał w żonie Danucie. Na terenie Elbląga, gdzie nie było jednej zwartej grupy opozycyjnej, Krasulski zajął się kolportażem nielegalnych wydawnictw,które przywoził z Warszawy. Potwierdzają to materiały Wydziału Śledczego WUSW z marca 1984 r., gdzie w kontekście prowadzonego śledztwa pojawia się jego nazwisko.Gdy w 1988 r. w województwie elbląskim odtwarzano struktury „Solidarności”, 3 lutego Krasulski włączył się we wznowienie działalności komisji zakładowej Związku w Browarze, której został (tak jak w 1980 r.) przewodniczącym. Kilka dni później ukazało się nielegalne pismo branżowe „Browarek”, mające ambicję bycia – jak cytował stopkę redakcyjną Nawrocki – „źródłem rzetelnych informacji, dotyczących zarówno naszego Związku, jak też naszego zakładu pracy”. Krasulski był jednym z kolporterów tego pisma. Jako wiceprzewodniczący wszedł do Tymczasowej Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej (TMKK) NSZZ „Solidarność” Regionu Elbląskiego, której szefem był Józef Gburzyński (szef Związku z „Zamechu”). W 1988 r. Krasulski uczestniczył w strajku w Stoczni Gdańskiej. Jak ustalił Nawrocki, był on też sygnatariuszem petycji MKS w Gdańsku do władz PRL w sprawie reaktywowania „Solidarności”. U progu wyborów do sejmu kontraktowego w czerwcu 1989 r. elbląskie środowisko solidarnościowe było podzielone. Obok TMKK istniała grupa Tadeusza Chmielewskiego działająca pod nazwą Regionalne Biuro Organizacyjne »Solidarności«. Starcie TMKK z RBO nastąpiło w momencie wyznaczenia z Elbląga delegata, mającego 17 kwietnia 1989 r. odpowiadać za rejestrację „Solidarności” w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie.

Ostatecznie, przy protestach Chmielewskiego, TMKK do tego zadania oddelegowała Krasulskiego. Z kolei w maju 1989 r. pomiędzy obu grupami wybuchł spór o sztandar „Solidarności” Regionu Elbląskiego, który fizycznie znajdował się w rękach grupy Chmielewskiego. Przebieg konfliktu relacjonowała prasa solidarnościowa. O wydanie tego sztandaru wystąpili do RBO Leonard Krasulski razem z Jarosławem Kaczyńskim, w sprawę angażował się także biskup warmiński ks. Edmund Piszcz. Gdy 11 kwietnia 1989 r. powołano w Elblągu Komitet Obywatelski (KO) „Solidarności”,w jego składzie nie było przedstawicieli RBO. W KO z ramienia TMKK znalazł się m.in. Leonard Krasulski, według którego dobór osób go tworzących miał być jakby odpowiednikiem szefów poszczególnych wydziałów Urzędu Wojewódzkiego w Elblągu. W trakcie procesu wyłaniania kandydatów KO w zbliżających się wyborach czerwco-wych 1989 r. było wpierw ustalone, że w okręgu wyborczym w Elblągu strona opozycyjna będzie ubiegać się o jedno miejsce posła i dwa mandaty senatorskie. Tendencją ogólnopolską było przyznanie jednego miejsca na liście kandydatowi spoza danego miasta. W Elblągu miał to być Jarosław Kaczyński, który zdecydował się na start po rozmowie z Barbarą Labudą i bratem Lechem.Karol Nawrocki cytuje ciekawy fragment relacji Krasulskiego: „miałem kandydować do senatu, gdy zadzwonił do mnie Leszek Kaczyński.

Miałem do niego wielki szacunek, gdyż wielokrotnie pomagał mi w latach osiemdziesiątych w kwestiach prawnych. Leszek spytał, czy nie znalazłoby się w Elblągu miejsce dla jego brata – Jarosława.

Z ulgą oddałem swoje miejsce, gdyż nie wyobrażałem sobie siebie w senacie. Ponadto byłem szczęśliwy, że w elbląskich wyborach wystartuje ktoś ze znanym w opozycyjnych kręgach nazwiskiem”. Dalej historyk podaje: „Elbląskie środowisko »Solidarności« wiązało z Jarosławem Kaczyńskim wielkie nadzieje. Był to w ich przekonaniu kandydat, który z pewnością dostanie się do senatu. Stosunek do kandydata z zewnątrz uzupełniało uzasadnienie, że skoro Lech Kaczyński może kandydować z Gdańska, to czemu nie umożliwić kandydowania Jarosławowi z sąsiedniego Elbląga”. Osobami ze strony elblążan, którzy wyrazili formalną akceptację kandydatury Jarosława Kaczyńskiego wobec Jacka Merkla i Bogdana Borusewicza byli Leonard Krasulski i Stanisław Romański. W prywatnym mieszkaniu drugiego z wymienionych zorganizowano Kaczyńskiemu sztab wyborczy.

Leonard Krasulski był w Elbląskiem głównym inicjatorem organizowania spotkań solidarnościowych kandydatów z wyborcami.Miał wtedy fiata 126p, którym obwoził kandydatów po całym województwie. W czasie tych spotkań – jak ustalił Nawrocki – „kandydaci wraz z Krasulskim stawali na wozie konnym. On ich przedstawiał i wprowadzał do rozmowy”. Swoje obawy co do skuteczności przekazu solidarnościowej kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński rozwiał sobie dopiero „dzięki spotkaniu w Pasłęku, w którym udział wzięło już około tysiąca osób”, w tym Sławomir Sadowski, mieszkaniec tego miasteczka, bliski współpracownik Krasulskiego, późniejszy członek Porozumienia Centrum i senator z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, obecnie wicewojewoda warmińsko-mazurski. Spotkanie to –uzupełnimy w tym miejscu przekaz Nawrockiego – odbyło się w pobliżu kościoła św. Bartłomieja przy ul. Bolesława Chrobrego. Jak zapamiętał mieszkaniec Pasłęka, Zdzisław Sacewicz, Jarosław Kaczyński podczas przemówienia w żartobliwy sposób zwrócił się z pozdrowieniem do funkcjonariuszy SB, których rozpoznał w tłumie, a którzy mieli za nim jako szpicle przyjechać z Gdańska. Wtedy zebrani zareagowali śmiechem.

Jak wynika z dokumentów bezpieki, ówczesne wypowiedzi obecnego prezesa PiS, ale i innych kandydatów (Edmunda Krasowskiego – kandydat na posła, Antoniego Borowskiego – drugi kandydat na senatora) były operacyjnie przez SB rejestrowane. W czasie kampanii wyborczej do sejmu kontraktowego Leonard Krasulski został pobity przez „nieznanych sprawców”. Informację o tym do Warszawy przekazał Lech Kaczyński, a 20 maja 1989 r. – o czym informuje meldunek SB – została ona wyemitowana w Radiu Wolna Europa. Krasulski oceniał, że kampania wyborcza strony opozycyjnosolidarnościowej w Elbląskiem, która przyniosła mandaty poselskie i senatorskie: Krasowskiemu, Kaczyńskiemu i Borowskiemu, przebiegała wzorowo, ale w głównej mierze było tak dzięki aktywności przeciwników komunizmu z tych mniejszych miejscowości województwa. Krasulski oceniał ponadto, że „dzięki swojemu politycznemu doświadczeniu [Jarosław] Kaczyński górował profesjonalizmem nad pozostałymi kandydatami, co oni szanowali i uznawali jego przywództwo. Również Kaczyński wspomina – pisze dalej Nawrocki posiłkując się relacją obecnego prezesa PiS – że kampania z 1989 r. przebiegała sprawnie i we wzajemnej współpracy. Określa ją jako najprzyjemniejszą w swojej politycznej karierze”.

Leonard Krasulski 24 października 1989 r. podczas I Walnego Zebrania Klubu Obywatelskiego w Elblągu został wybrany jego przewodniczącym. Nieco wcześniej w ukonstytuowanym Zarządzie Regionu Elbląskiego „Solidarności”, którego przewodniczącym wybrano Józefa Gburzyńskiego, Krasulski uzyskał funkcję jednego z dwóch wiceprzewodniczących. Na marginesie wspomnę, że wiosną 1990 roku, przed pierwszymi wolnymi wyborami do samorządów lokalnych w Polsce, miała miejsce podróż studyjna kilkuset przedstawicieli opozycji antykomunistycznej do Francji. W grupie tej znajdowali się m.in. Leonard Krasulski i Dariusz Jarosiński, ówczesny przewodniczący Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Mrągowie, późniejszy burmistrz tego miasta, a obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Debata”. Niewątpliwie w Polsce niepodległej początek politycznej kariery parlamentarnej Jarosława Kaczyńskiego łączy się z osobą Leonarda Krasulskiego. Do dnia dzisiejszego obaj politycy blisko ze sobą współpracują.

W 1990 r. Krasulski był współzałożycielem Porozumienia Centrum i prezesem Zarządu Wojewódzkiego PC. W latach kryzysu struktur PC Danuta i Leonard Krasulscy stanowili mocne oparcie dla Jarosława Kaczyńskiego.

W 2001 r. Leonard Krasulski był członkiem -założycielem Prawa i Sprawiedliwości, a potem prezesem Elbląskiego Zarządu Okręgowego tej partii, ale też przewodniczącym Rady Regionalnej PiS, członkiem Zarządu Głównego i Rady Politycznej PiS. Leonard Krasulski mandat posła z ramienia partii Jarosława Kaczyńskiego sprawuje nieprzerwanie od 2005 r.

Piotr Kardela
Dr historii, pracownik Delagatury IPN w Olsztynie, autor wielu książek i publikacji poświęconych najnowszej historii Polski i Polonii

źródło: Miesięcznik regionalny "DEBATA" nr 4 (103) 2016 pdfPobierz miesięcznik

Fotografia : Początek kampanii wyborczej w województwie elbląskim. Od lewej: Jarosław Kaczyński, Antoni Borowski,

Leonard Krasulski, NN, 1989 r. Fot. B. Ostrowska [z:] K. Nawrocki, „Studium przypadku...”